Którą łódź nad Niagarą zarezerwowałbym ponownie
Dwa poncho, jeden wodospad
Stałem już przy relingu obu łodzi, przemoczony za każdym razem, patrząc w górę na tę samą ścianę wody, mniej więcej z tego samego miejsca. I wciąż dostaję to samo pytanie od ludzi planujących pierwszy wyjazd do Niagara Falls, Ontario albo Niagara Falls, New York: czy trzeba popłynąć zarówno Maid of the Mist, jak i Niagara City Cruises, czy wystarczy jedno?
Krótka odpowiedź: wystarczy jedno. Ale które i dlaczego — to zajęło mi więcej czasu, niż się spodziewałem, bo różnica wcale nie leży w samych łodziach.
Trasa to ten sam rejs, tylko dwa razy
Zacznijmy od oczywistej sprawy. Obie firmy prowadzą łodzie w górę rzeki Niagara z przystani blisko podnóża wodospadu, mijają Goat Island, podpływają na tyle blisko American Falls i Bridal Veil Falls, by poczuć bryzgi, a potem wpływają w kocioł przed Horseshoe Falls, gdzie łódź stoi minutę czy dwie w ścianie mgły i hałasu, zanim zawróci. To wszystko. To cały rejs, po obu stronach.
Maid of the Mist robi to w takiej czy innej formie od 1846 roku, co czyni ją jedną z najstarszych atrakcji turystycznych w Ameryce Północnej, łódź czy nie łódź. Od 2020 roku pływają dwie w pełni elektryczne jednostki — James V. Glynn i Nikola Tesla — które ładują się do 80 procent w około siedem minut, w czasie gdy pasażerowie wchodzą na pokład; ten szczegół doceniłem dopiero stojąc na przystani i zauważając, jak mało czuć spaliny w porównaniu z tym, czego się spodziewałem. Niagara City Cruises po stronie kanadyjskiej to operator, który dawniej działał jako Hornblower i pływa w gruncie rzeczy tą samą trasą, tylko w czerwonym poncho zamiast niebieskiego.
Jeśli jesteś typem podróżnika, który chce dwóch wyraźnie różnych doświadczeń z łodzi, muszę być szczery: to nie ten przypadek. To ten sam moment, oglądany z dwóch różnych kolejek.
Gdzie naprawdę tkwi różnica
Tym, co je dzieli, nie jest woda — tylko wszystko dookoła niej.
Po stronie amerykańskiej do Maid of the Mist dochodzisz przez Niagara Falls State Park, zjeżdżając windą w stronę rzeki, zanim jeszcze zobaczysz łodzie. Jest to sprawne i ma w sobie pewną surowość, której wcale nie znienawidziłem — jesteś tam po to, żeby wsiąść na łódź, a park zbytnio tego nie upiększa.
Po stronie kanadyjskiej przystań Niagara City Cruises leży poniżej Table Rock, co oznacza, że zejście na dół to zarazem twoje pierwsze porządne spojrzenie na Horseshoe Falls z góry, zanim jeszcze cokolwiek zrobisz. Zanim wsiadłem na łódź, miałem już za sobą pięć minut tego widoku z góry. Ta kolejność — najpierw zobaczyć, potem popłynąć w tamtą stronę — jest dla mnie całym argumentem za wyborem strony kanadyjskiej, gdybym miał kupić tylko jeden bilet.
Jest też prosty fakt, że to kanadyjski brzeg daje widok na Horseshoe Falls od frontu, zarówno z lądu, jak i z wody, bo Horseshoe Falls jest zwrócony w stronę Kanady. Strona amerykańska daje bliskość własnych wodospadów i dobry kąt na wąwóz, ale nie tę samą frontalną kompozycję. Nie sądzę, żeby to sprawiało, że wodospady jednego kraju są lepsze od drugiego — pisałem już wcześniej o tym, jak obie strony wymieniają bliskość na widok — ale na samej łodzi to realna różnica w tym, co zostaje w pamięci.
Co zrobiłbym inaczej następnym razem
Gdybym planował to od nowa, nie umieściłbym obu łodzi w tym samym planie podróży, chyba że i tak miałbym mocny powód, by być tego dnia po obu stronach granicy — powiedzmy, noc w Niagara-on-the-Lake plus jednodniowy wypad z Toronto. W takim wypadku owszem, popłyń oboma, bo i tak nie robisz specjalnej podróży dla drugiej z nich.
Ale jako samodzielna decyzja — „mam w sobie jeden rejs łodzią, który zarezerwować” — zarezerwowałbym Niagara City Cruises. Nie dlatego, że sam rejs jest lepszy. Nie jest, właściwie; minuta przed Horseshoe Falls czuje się tak samo, niezależnie od tego, w jakim poncho stałem. Chodzi o to, że spacer do przystani, obok Table Rock, zamienia całość w narastające budowanie napięcia, a nie zwykłą czynność do odhaczenia. Sprawność strony amerykańskiej to zaleta przy napiętym harmonogramie, ale oznacza też, że szybciej docierasz do wody i mniej o niej myślisz po drodze.
Przyznam, że elektryczne łodzie Maid of the Mist to naprawdę atrakcyjny szczegół, i jeśli takie rzeczy są dla ciebie ważne — dla mnie trochę są — to plus na ich korzyść. Nie wystarczyło jednak, by zmienić moją odpowiedź.
Gdzie naprawdę wydałbym drugi bilet, gdybym go miał, to nie na drugą łódź. To Journey Behind the Falls albo Cave of the Winds, które stawiają cię tam, gdzie łodzie nie sięgają — za kurtyną wody albo kilka metrów od Bridal Veil Falls bez żadnej barierki między tobą a porządnym przemoczeniem. To poczułem jako naprawdę różne doświadczenia wodospadu. Dwie łodzie, szczerze mówiąc, poczułem jako to samo przeżycie, opowiedziane dwa razy.
Jedna łódź, wybrana świadomie
Nic z tego nie jest argumentem przeciwko Maid of the Mist. To amerykańska instytucja nie bez powodu, i jeśli budujesz swój dzień w całości po stronie nowojorskiej — Niagara Falls State Park, szlaki w wąwozie, spojrzenie na Old Fort Niagara — nie ma sensu przekraczać granicy tylko po to, by popłynąć tą drugą łodzią. Zostań na miejscu i zarezerwuj ten rejs.
Ale jeśli się wahasz między obiema stronami i chcesz podjąć tę decyzję tylko raz, moja szczera odpowiedź brzmi: wybierz stronę na podstawie tego, gdzie toczy się reszta twojego dnia, a potem pozwól, by spacer do przystani wykonał część roboty. Po stronie kanadyjskiej ten spacer jest częścią spektaklu. Cała różnica sprowadza się do tego i to dla mnie w zupełności wystarcza.
Obie firmy działają sezonowo i żadna nie kursuje przez zimę, więc jeśli planujesz podróż wokół konkretnej daty, sprawdź aktualne terminy otwarcia, zanim zbudujesz wokół któregokolwiek poncho cały dzień — moje rejsy odwoływano z powodu pogody przynajmniej raz każdy. Kiedy jednak wszystko działa, działa tak samo za każdym razem. Wybierz raz i wydaj drugi bilet na coś, czego łodzie nie mogą ci dać.
dzień w dwóch krajach, który łączy rejs łodzią z obiema stronami wodospadu
to wersja, którą zarezerwowałbym, gdybym miał na to wszystko tylko jeden dzień. Dla startu z Toronto
całodniowa wycieczka łącząca rejs z głównymi punktami widokowymi
ogarnia wszystko za ciebie, bez konieczności samodzielnego planowania kolejności. A jeśli spacer za kurtyną wody znaczy dla ciebie więcej niż sam rejs, to
połączony bilet na rejs łodzią i Journey Behind the Falls
to opcja, którą poleciłbym raczej osobie odwiedzającej wodospad po raz pierwszy.
Jeśli chodzi o szczegóły każdego z rejsów osobno — co na siebie włożyć, jak długo zwykle trwa kolejka, kiedy każdy z nich otwiera się na sezon — zobacz czego się spodziewać na Maid of the Mist, czego się spodziewać na Niagara City Cruises oraz zestawienie kiedy pływają łodzie i co je zastępuje zimą.
A jeśli wciąż zastanawiasz się, po której stronie rzeki spędzić więcej czasu, to osobna kwestia od samych łodzi — moje przemyślenia na ten temat opisałem w Kanada czy USA: która strona Niagara Falls, a także w tekście o tym, jak ułożyć kolejność dnia przy wodospadzie, żeby łódź nie była czymś, na co musisz gonić.
Rejsy statkiem po wodospadzie Niagara na GetYourGuide
Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez dodatkowych kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, wykonane przez nas.


